Ustawa z dnia 27 kwietnia 2001 r. o odpadach (Dz. U. z 2010 r. Nr 185, poz. 1243).
Łyżka dziegciu w beczce miodu
Ustawa z dnia 1 lipca 2011 r. o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz. U. Nr 152, poz. 897) wprowadziła nowe przepisy także do ustawy o odpadach. Pojawiły się m.in. nowe definicje: „ponowne użycie” i „przygotowanie do ponownego użycia”, które wywołują daleko idące, a zarazem pozytywne konsekwencje. Wielokrotne użycie jest niewątpliwie najkorzystniejszym sposobem przeciwdziałania zaśmiecaniu środowiska naturalnego. Według ustawy „przygotowanie do ponownego użycia” polega na sprawdzeniu, czyszczeniu (czyli nawet nie trzeba uzyskać efektu oczyszczenia) lub naprawie wyłącznie odpadów. Z kolei „ponowne użycie” dotyczy wykorzystania produktu lub jego części niebędącej odpadem. Skutek jest oczywisty. Przygotowanie do ponownego użycia jest nie tylko odzyskiem, jak zapisano w ustawie, ale pełnowartościowym recyklingiem (proces R14). Łatwo sobie wyobrazić zadowolenie wszystkich, którym sen z oczu spędzał obowiązek zapewnienia recyklingu odpadów opakowaniowych ze szkła. Teraz wystarczy oczyścić butelki lub słoiki, aby kłopotliwy i stosunkowo kosztowny problem mieć z głowy. Odpadnie konieczność płacenia za transport i przetop stłuczki w hutach szkła. Ta sprawa jednocześnie pokazuje jak dobry przepis można zepsuć. Ponowne użycie zostało ograniczone do wykorzystania produktów lub ich części, ale tylko do tego samego celu, do którego były przeznaczone. To spory błąd. W wyniku eksploatacji wiele produktów lub części wprawdzie bezpowrotnie traci swoje główne cechy, ale zachowuje inne, pozwalające na dalsze użycie, często do równie odpowiedzialnych celów.
Rozporządzenie ważniejsze od ustawy
Art. 36 ust. 13 ustawy zobowiązuje ministra właściwego do spraw środowiska do określenia, w drodze rozporządzenia, rodzajów odpadów lub ich ilości, dla których nie ma obowiązku prowadzenia ewidencji odpadów, oraz kategorie małych i średnich przedsiębiorców uprawnionych do prowadzenia ewidencji odpadów w sposób uproszczony. To wszytko, jak wynika z treści przepisu, w celu wprowadzenia ułatwień dla małych i średnich przedsiębiorców.
Minister nie bardzo przejął się nakazem ustawy i zamiast dla przedsiębiorców, postanowił wprowadzić ułatwienia dla przedsiębiorstw. Skutkiem tego nawet najmniejszy przedsiębiorca nie ma prawa prowadzić uproszczonej ewidencji odpadów, tj. z zastosowaniem wyłącznie karty przekazania odpadu. Mowa o rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 11 grudnia 2001 r. w sprawie rodzajów odpadów lub ich ilości, dla których nie ma obowiązku prowadzenia ewidencji odpadów, oraz kategorii małych i średnich przedsiębiorstw, które mogą prowadzić uproszczoną ewidencję odpadów (Dz. U. Nr 152, poz. 1735). Z tytułu rozporządzenia oraz jego § 2 wynika, że w ogóle nie uwzględnia przedsiębiorców. Przedsiębiorca i przedsiębiorstwo, to słowa wprawdzie o tym samym rdzeniu i pochodzeniu, lecz o różnych znaczeniach.
Polski system prawa definiuje małych i średnich przedsiębiorców w ustawie o swobodzie działalności gospodarczej. Kodeks cywilny ustala czym jest przedsiębiorstwo. Niezależnie od precyzyjnego polecenia, zawartego w art. 36 ust. 13 ustawy, nie jest łatwo domyśleć się jakim podmiotom autor rozporządzenia zamierzał ułatwić działalność. Raczej nie należy spodziewać się, że adresatem są małe i średnie przedsiębiorstwa określone w prawie Unii Europejskiej. Rozporządzenie Komisji (WE) Nr 800/2008 (Dz.U. L. 214 z 09.08.2008) zalicza do kategorii małych i średnich przedsiębiorstw („MŚP”) przedsiębiorstwa, które zatrudniają mniej niż 250 pracowników, i których roczny obrót nie przekracza 50 milionów EUR. Według tych kryteriów większość krajowych firm mogłoby prowadzić ewidencję odpadów w sposób uproszczony.
Niebezpieczny odpad pominięty przez ustawę
Są takie produkty, które w oficjalnej nomenklaturze przyjętej w źródłach prawa, noszą miano „preparaty smarowe” Pod tym legalnym określeniem kryją się produkty o popularnej nazwie oleje syntetyczne. Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że nie każdy olej oferowany w handlu, z dopiskiem syntetyczny, prawo kwalifikuje do kategorii preparatu smarowego. O tym decyduje urzędowa statystyka, w zależności od zawartości składników będących produktami syntezy chemicznej. W Polskim systemie prawa nie istnieje pojęcie oleju syntetycznego.
W art. 3 ust. 2 znajdują się objaśnienia użytych w ustawie określeń. Niewątpliwie zużyte preparaty smarowe są odpadami niebezpiecznymi (art. 3 ust. 2 pkt 1). I wszystkie przepisy dotyczące odpadów niebezpiecznych dotyczą również zużytych preparatów smarowych. Jest także definicja olejów odpadowych (art. 3 ust. 2 pkt 11). Wynika z niej, że olejem odpadowym nie jest wyeksploatowany preparat smarowy. Skutkiem powyższego, zgodnie z literą prawa, wszelkie przepisy ustawy oraz rozporządzenia wykonawczego odnoszące się do olejów nie dotyczą preparatów smarowych. Taki stan prawa będzie do czasu zmiany definicji olejów odpadowych w ustawie. Okazuje się, że nawet tak niewielki błąd przy pisaniu ustawy może mieć znaczące skutki.
Kosztowne zmiany
Od 1 stycznia 2011 r. przekazywanie odpadów odbywa się na podstawie „Karty przekazania odpadu” według nowego wzoru. Wprowadzony został rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 8 grudnia 2010 r. w sprawie wzorów dokumentów stosowanych na potrzeby ewidencji odpadów.
W porównaniu ze starą, w nowej Karcie pojawiły się dwie istotne zmiany. Dodano rubrykę do wpisania symbolu procesu, któremu powinien poddany być odpad. Druga zmiana to nowe pola do zakreślenia wniosku o wydanie dokumentów potwierdzających odzysk i recykling. Pierwsze co uderza to brak zdrowego rozsądku. Rubryka do wpisywania symbolu procesu jest przeznaczona tylko dla stacji demontażu pojazdów. Stacji jest ok. 700. Podmiotów używających kart przekazania odpadu - dziesiątki tysięcy. Z powodu jednej rubryki dla stacji demontażu pojazdów, inni musieli wymienić Karty lub dokonać zmian w swoich programach informatycznych.
Każdy, posiadający minimum praktyki w gospodarowaniu odpadami, szybko zorientuje się, że obie zmiany w ogóle nie przesądzają o dalszym losie odpadów. Każda firma zajmująca się procesami odzysku, od chwili przejęcia odpadu, nie jest zobligowana wpisami na Karcie. Decydują przepisy ustawy o odpadach, rozporządzenia wykonawczych, a także prawo europejskie. Olej odpadowy niespełniający parametrów określonych przepisami nie wolno poddawać regeneracji. Zawartość niektórych składników przesądza, że zamiast procesu odzysku trzeba przeprowadzić proces unieszkodliwiania. Problemy dotyczą także wniosku o wydanie dokumentów potwierdzających odzysk lub recykling. Jest oczywiste, że pomiędzy zwykłym odbiorem oleju odpadowego, a regeneracją w rafinerii jest przepaść finansowa. Tylko zakreślenie wybranego pola nie spowoduje automatycznego wystawienia dokumentów. Nie obejdzie się bez uprzedniego zawarcia umowy, która m.in. określi warunki finansowe przeprowadzenia wybranego procesu odzysku. Czemu więc służą wprowadzone zmiany? Wszystko wskazuje, że jakiś urzędnik chciał się wykazać aktywnością. Zza biurka nowa Karta przekazania odpadu na pewno wygląda ładniej niż stara. A może tenże urzędnik chciałby ponieść koszty swojego pomysłu? To jedyny widoczny efekt jego pracy.
Państwo wspiera szarą strefę
Ustawa dopuszczając przekazywanie osobie fizycznej niektórych odpadów (art. 33 ust. 1) wytworzyła szarą strefę o niemałych rozmiarach. Zachętą jest przepis, który pozwala na przejęcie odpadów bez sporządzenia karty przekazania odpadów (art. 36 ust. 8a). Każdy wytwórca odpadów, powszechnie stosowanych np. jako opał, karma dla zwierząt, czy nawóz do gleby, sprzedaje swoje odpady, a nabywca nie jest zainteresowany posiadaniem dowodu zakupu. Żądając taki dokument musiałby liczyć się z większym kosztem, przynajmniej w wartość podatku VAT. Wytwórca odpadów nie posiadając karty przekazania odpadów oczywiście nie wprowadza sprzedanych odpadów do ewidencji, a zarobione pieniądze chowa do kieszeni. Obie strony są zadowolone. Tylko czy na pewno jest to w interesie ustawodawcy? Gratulacje dla autora tekstu ustawy.
Z pułapką, ale dlaczego przedsiębiorcy są gorsi?
Istnieje możliwość przekazania niektórych odpadów osobie fizycznej lub jednostce organizacyjnej, w celu wykorzystania na ich własne potrzeby (art. 33 ust. 1). Pełną listę takich odpadów znajdziemy w rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 21 kwietnia 2006 r. (Dz. U. Nr 75, poz. 527, ze zm.).
To, co dla jednego jest odpadem, drugiemu bywa potrzebne. W tym wypadku, ustawa nawet nie wymaga zezwolenia na transport i zbieranie odpadów (art. 33 ust. 1a – 2). Jedyny warunek, jaki należy spełnić – o czym wielu zapomina – to zgłoszenie przejmującego odpad do rejestru prowadzonego przez starostę (art. 33 ust. 5).
Korzystając z dogodnych przepisów wielu wytwórców odpadów pozbywa się niechcianych resztek bez żadnej zapłaty i dokumentacji, widząc w tym raczej własną korzyść. To spory błąd. Po pierwsze: każde przejęcie odpadów powinno odbywać się na postawie karty przekazania odpadów (art. 25 ust. 3 i art. 36 ust. 7). Po drugie: ustawy podatkowe (od osób prawnych – art. 12 i od osób fizycznych – art. 11) nakazują opodatkować obie strony w sytuacji tzw. świadczenia nieodpłatnego, a takim jest również nieodpłatne przekazanie odpadów.
Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, dlaczego ustawa nie zezwala na przekazanie odpadów przedsiębiorcom? Niezależnie od wątku odpłatności, podobne potrzeby w wykorzystaniu różnych, zwykle poprodukcyjnych resztek, mają także przedsiębiorcy.
Złamana obietnica
Ustawa w art. 2 enumeratywnie wymienia rodzaje odpadów, do których nie stosuje się jej przepisów. Wśród nieobjętych ustawą nie wymienia się baterii i akumulatorów, sprzętu elektrycznego i elektronicznego, wreszcie pojazdów wycofanych z eksploatacji. Czyli odpady tych produktów podlegają ustawie o odpadach. Ponadto, w art. 7 ust. 4, znajduje się delegacja, która upoważnia wymienionych ministrów do określenia, w drodze rozporządzeń, szczegółowego sposobu postępowania z niektórymi rodzajami odpadów.
W ślad za przyjętą metodykę, należałoby spodziewać się (i oczekiwać od wskazanych organów), uregulowania postępowania z wybranymi odpadami poprzez wydanie stosownych rozporządzeń.
Dlaczego zamiast rozporządzeń otrzymaliśmy odrębne ustawy? Niezależnie od ewidentnego złamania systematyki wskazanej w ustawie o odpadach, oddzielne ustawy oznaczają dodatkowe problemy i większe wydatki u przedsiębiorców. Bynajmniej nie są to wydatki na zagospodarowanie odpadów, lecz związane z dodatkową pracą biurową.
Specjalistyczne ustawy żądają sprawozdań w różnych terminach i według innych wzorów. Zamiast jednego rejestru, zawierającego pełną informację o przedsiębiorcy (rodzaje działalności, wykaz wprowadzanych produktów, opakowań) stworzono sytuację, w której ten sam przedsiębiorca figuruje w kilku niezależnych rejestrach.
Z dwóch identycznych arkuszy papieru jeden posłuży jako opakowanie. Drugi zostanie wykorzystany do prac biurowych. Dzięki rozmnożeniu ustaw, gdy oba arkusze będą już odpadami, w stosunku do każdego trzeba stosować różne ustawy. Tylko jaki ma to wpływ na zanieczyszczenie środowiska lub firmy zajmujące się recyklingiem?
Jak żyć drożej?
Konkurencja, to naturalny czynnik rozwoju i gwarancja niskich cen. Zawierając umowy z tańszymi wysypiskami, firmy wywożące odpady komunalne mogły oferować niższe stawki. Zakaz wywozu odpadów poza granice województwa (art. 9 ust. 3 i 4) wyraźnie odczuli mieszkańcy. Skoro nie można wywozić odpadów na tańsze wysypisko, nie muszą już one konkurować o klienta, a każdy chce zarobić więcej. Na końcu jest oczywiście ten, który płaci za wszystko, czyli zwykły obywatel.
Światełko w tunelu
Przed rozpoczęciem działalności należy uzyskać pozwolenie na wytwarzanie odpadów (art. 18 ust. 1). W zależności od rodzajów i ilości odpadów, ustawa przewiduje różne procedury. Może to być jedynie przedłożenie informacji o odpadach (art. 17 ust. 1 pkt 2). W innym wypadku trzeba uzyskać decyzję zatwierdzającą program gospodarki odpadami niebezpiecznymi (art. 17 ust. 1 pkt 1). O dziwo! Wytwarzający odpady zawierające niebezpieczny azbest przedkłada jedynie program, którego nazwa nie odnosi się do odpadów niebezpiecznych (art. 17 ust. 1a i 3a). Podobno niedługo nastąpi ujednolicenie procedur. Ku uldze wielu firm, które chcą chronić środowisko naturalne, ale dla których temat odpady nie jest celem samym w sobie. Szkoda tylko, że opinie przedsiębiorców zaowocowały u urzędników dopiero po niemal dziesięciu latach obowiązywania ustawy.
Za nasze pieniądze
Firma planująca rafinowanie olejów odpadowych najpierw musi otrzymać zezwolenie na gospodarowanie tymi odpadami. Ze względu na rodzaj i skalę działalności, obowiązuje wymóg uzyskania pozwolenia zintegrowanego (rozdział 4 ustawy Prawo ochrony środowiska). Zainteresowani wiedzą, że tryb wydawania pozwolenia zintegrowanego to trwająca do 6 miesięcy przysłowiowa droga przez mękę. Ogrom dokumentów oraz liczne, szczegółowe kontrole. O randze zamierzenia świadczy fakt, że wydane pozwolenia zintegrowane oraz wnioski o wydanie tych pozwoleń są przedmiotem specjalnego rejestru, prowadzonego przez Ministra Środowiska (art. 212 ust. 1 ustawy Prawo ochrony Środowiska).
Wydawałoby się, że po otrzymaniu pozwolenia zintegrowanego regenerację olejów odpadowych czas zacząć. Nic bardziej mylnego. Należy jeszcze złożyć wniosek o wpis do następnego rejestru. Tym rejestrem jest wykaz prowadzących instalacje do regeneracji olejów odpadowych (art. 39 ust. 1b), administrowany przez Głównego Inspektora Ochrony Środowiska (GIOŚ); organu podległego Ministrowi Środowiska. Wpis do wykazu musi być poprzedzony kontrolą instalacji (art. 39 ust. 1c). GIOŚ zleca więc wykonanie czynności organowi, który ledwie skontrolował instalację przed wydaniem pozwolenia zintegrowanego. Przyjeżdżają ci sami ludzie i z całą powagą sprawdzają wszystko jeszcze raz. Nawet śmieją się z tej biurokracji, ale bardziej kochają swoje pensje i etaty.

Zajmuje się śledzeniem wszelkich zmian w prawie i przedzieraniem się przez gąszcz nowych rozporządzeń.

Absurdalne zapisy w ustawach i rozporzą- dzeniach - nic się przed nim nie ukryje.
OILER Organizacja Odzysku S.A. ul. Malinowska 24 A 83-110 Tczew NIP 593-23-08-696 Regon 192 619 130
Kapitał zakładowy 5.000.000 zł. Funkconujemy od 2001 roku
Copyrights Oiler Organizacja Odzysku S.A. 2010.All rights reserved.
Powered by: GlobalVanet